Zaginiony preparat

Pracuję w firmie remontowo – budowlanej jako menadżer. A przynajmniej tak mówię znajomym. W rzeczywistości kładę kostkę brukową. Nasze ostatnie zadanie polegało na wyczyszczeniu kostki brukowej na placu przed domem rodzinnym, w przeddzień ślubu właścicieli.

Wstałem rano wcześnie, jak zwykle. Słońce dopiero wstawało. Goląc się i przyglądając swojej twarzy w lustrze, przez moment zastanawiałem się, po co mi było studiowanie filozofii. Chciałem zostać super myślicielem. Przy monotonnym układaniu kostki była okazja nie raz, by sobie o czymś rozmyślać. Więc w zasadzie nie powinienem narzekać. Wsiadłem w samochód i pojechałem do Wojtka, u którego zaparkowane były firmowe półciężarówki.

Dojazd do miejsca pracy zajął nam godzinę. Ziewaliśmy na zmianę po drodze. Na miejscu natychmiast podniósł się nam poziom adrenaliny, gdy zobaczyliśmy puste wnętrze vana. Nie było preparatu do kostki brukowej. Nie było też naszych narzędzi.

Szukanie winnego

– Przepiłeś to? – zapytałem Wojtka, który lubił sobie golnąć.
Na twarzy Wojtka malowało się szczere zdziwienie.
– Ktoś ukradł! – krzyknął.
– Przecież nie ma śladów włamania.
– Ty to się na książkach znasz, ale na życiu już nie. Teraz złodzieje to profesjonaliści.
– Trzeba zadzwonić na policję – powiedziałem.
– Taaa! Do szefa musimy zadzwonić.

Telefon do szefa

– Szefieee, ktoś nam zakosił preparat do kostki brukowej – Zagaił rozmowę Wojtek.
– I ten ktoś tam zaraz przyjedzie i się z wami rozliczy. – usłyszałem wrzask szefa ze słuchawki. – Vana pomyliliście, wy durnie. Zbyszek utknął na stacji benzynowej, bo jego karta płatnicza jest w tym vanie, którego wzięliście. Właśnie miałem do was dzwonić…

Na ratunek Zbyszkowi

Szybko wsiedliśmy w vana i pojechaliśmy na wskazaną stację benzynową. Zbyszek wyglądał na zadowolonego – on zawsze cieszył się z każdej wolnej chwili, a ta była usprawiedliwiona. Niestety, dojazd w obydwie strony zajął nam trzy godziny. „Co to będzie?” – zastanawialiśmy się. Kupiliśmy ostatnio nowy preparat do kostki brukowej, którego jeszcze nie testowaliśmy. Jeśli nie zadziała, to będziemy w kropce. Pójdzie fama na całą okolicę, zwłaszcza że jutro miał się odbyć tutaj ślub.

Preparat do kostki brukowej

Na szczęście preparat sprawdził się świetnie. Na dodatek miał tak zwany ‚mokry efekt”, przez co lekko przyciemnia kolor kostki i sprawił, że kolor był bardziej żywy. Kostka brukowa na tym placu miała z kilkanaście lat. Po zastosowaniu preparatu wyglądała jak nowa.

Właściciele byli tak zajęci przygotowaniami, że nie zwrócili uwagi na nasze manewry i kilkugodzinną nieobecność. Gdyby wiedzieli o całej pomyłce, z pewnością ciśnienie by im skoczyło do góry. Ale nie wiedzieli i miejmy nadzieję, że się nie dowiedzą.

A my postanowiliśmy być bardziej uważni i teraz codziennie przed wejściem do vana wypijać kolejną kawę z rana.

Add a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *